W czasopiśmie Science Advances ukazała się analiza ponad 25 tysięcy rozmów z infolinią dla osób przeżywających doświadczenia psychodeliczne poza gabinetem lekarskim. Według autorów to największy taki zbiór danych na świecie. Wynika z niego, że o kryzysie psychicznym częściej decyduje moment, w którym ktoś szuka pomocy, niż sama przyjęta substancja.
Skąd pochodzą dane
Baza opiera się na kontaktach z Psychedelic Support Line, którą prowadzi organizacja Fireside Project. W latach 2021–2026 (od kwietnia 2021 do lutego 2026) na telefony odpowiadało 220 przeszkolonych wolontariuszy. Badacze przeanalizowali 25 419 takich rozmów oraz 2 777 ankiet wypełnionych po zakończeniu kontaktu.
Dla każdej rozmowy zapisano m.in. rodzaj użytej substancji, poziom niepokoju lub cierpienia, otoczenie społeczne, zgłaszane problemy i zastosowane techniki wsparcia. Dane demograficzne uwzględniono tylko wtedy, gdy rozmówca sam je podał. Do tego dochodzą tysiące otwartych odpowiedzi z ankiet, które dają jakościowy wgląd rzadko spotykany w dużych badaniach.
Jak przekonuje współautor Joshua White, założyciel Fireside Project, przytłaczająca większość użycia psychodelików odbywa się w świecie, który badacze mogli dotąd obserwować w bardzo ograniczonym stopniu.
Co pokazały wyniki
Najczęściej wymienianą substancją była psylocybina (59,9% rozmów, w których określono substancję). Kannabis stanowił 12,8% i miał najwyższy łączny odsetek rozmów związanych z kryzysem. Autorzy tłumaczą to jednak tym, że osoby używające kannabisu częściej dzwoniły w trakcie samego odurzenia. Gdy porównano podobne rodzaje rozmów, różnice między głównymi substancjami nie były istotne statystycznie.
Ważniejsze okazało się więc to, czy ktoś dzwonił w trakcie doświadczenia, czy już po nim. Według badaczy ma to znaczenie dla szkoleń z interwencji kryzysowej i redukcji szkód, i to nie tylko w przypadku psychodelików.
W 43 rozmowach padły zgłoszenia nadużyć ze strony osób prowadzących sesje. Częściej dotyczyły one ceremonii i leków roślinnych. Fireside nie sprawdzało tych relacji, więc to sygnał do dalszych badań, a nie potwierdzone liczby.
Ograniczenia i zastosowania
Autorzy zastrzegają, że w bazie są wyłącznie osoby, które zdecydowały się zadzwonić na linię wsparcia. To nie jest reprezentatywna próba wszystkich użytkowników, dlatego podanych odsetków nie należy traktować jako miary ryzyka związanego z daną substancją w populacji.
Zanonimizowane dane oraz kod do odtworzenia wyników udostępniono do celów badawczych. Mogą posłużyć w epidemiologii, polityce zdrowotnej, szkoleniu praktyków czy kontroli jakości. Zbiór pozwala też sprawdzać, czy cechy indywidualne osób udzielających wsparcia wpływają na przebieg rozmowy. Według autorów może to pomóc w doborze i szkoleniu terapeutów, facilitatorów i pracowników redukcji szkód.
Co to oznacza w Polsce
Dane pochodzą z amerykańskiej infolinii, więc nie opisują bezpośrednio sytuacji w Polsce. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza że w naszym kraju psylocybina jest substancją kontrolowaną, a jej posiadanie i obrót podlegają przepisom o przeciwdziałaniu narkomanii. Polskie dane o podobnych kontaktach z systemem wsparcia są, o ile wiadomo, znacznie skromniejsze.
Praktyczny wniosek jest jednak uniwersalny. Osoba w kryzysie po zażyciu środka psychoaktywnego potrzebuje kontaktu z kimś przeszkolonym, a moment poszukiwania pomocy bywa ważniejszy niż nazwa substancji. W razie poważnych objawów, takich jak silny lęk, utrata kontaktu z rzeczywistością czy myśli samobójcze, należy dzwonić pod numer alarmowy 112. Dla badaczy i decydentów w Europie baza może być z kolei punktem odniesienia przy planowaniu własnych badań nad naturalistycznym użyciem psychodelików.
Źródło: Medical Xpress – „Team publishes largest-ever dataset on real-world psychedelic support interactions”
